poniedziałek, 19 października 2009

Las deszczowy, pico Humbolt

No.. mentira..
No moze zdziebko mentira.. ale nie taka straszna ..

Gaz. Zeby nie bylo tak jak ostatnio ze wozilem palnik przez pol roku do ktorego nie dalo sie dokupic butli -- tym razem go nie wzialem.. drugi lukasza -- jest dobry tyle ze tez nie da sie dokupic do niego butli w calej meridzie.. -- za to do tego mojego jest i to mnostwo..
Moglem sie spodziewac ze jak ktos ma 110v w kontakcie to bedzie mial tez inne butle niz w reszcie ameryki.. :D


Chinczyk. Po dlugim obiedzie u chinczyka ktory wbrew pozorom ma duzo wspolnego z tutejszym jedzeniem
(dokladniej butelke oleju ktora dolewaja do wszystkiego co sie tu je)
Zanim zapadl do reszty zmrok pojechalismy do parku ,,La Mucuy''

(I) Parque Nacional ,,La Mucuy''
zeby sie dostac do parku narodowego ,,La Mucuy'' trzeba z meridy pojechac do Tabay (albo z dworca albo prosciej z rogu cuadry 18 (19?) y avenidy 6 gdzie jest przystanek.
Przejazd kosztowal 1.25 bsf ale w drodze powrotnej troszke mniej..
Pozniej z rynku Tabay odjezdza tzw ,,Linea Turistica'' jadac ktora za 2bsf (+2 za plecak) mozna sie dostac do wejscia do parku .. isc nie warto bo trzeba po asfalcie)
W parku pokazuje sie paszporty i dostaje sie zgode na wejscie do parku w ktorej wszczegolnione jest to co sie zamierza zrobic. Kazdy dzien w parku kosztuje 6bsf/os, a kazda noc (namiot) 10 bsf

Laguna Coromote
pierwszego dnia przez las deszczowy poszlismy do Laguny Coromote, taki las jest troche podobny do dzungli tyle ze nie jest tak duszno .. wszystko jest mniejsze i mniej kolorowe.. ale zapach terarium dalej nam towarzyszy.

Za to sama laguna jest juz polozona zaraz za granica lasu (no prawie)
Temperatura jest nizsza, wieczorem troche swetrowa w dzien zupelnie znosna :)

Namiot w Marabucie naprawili nam super.. i nawet dolaczyli stara podloge (chyba dla porownania) .. wiec jak sie okazalo mamy teraz dwie.. ;) wiec dobrze mi sie wydawalo ze po naprawie worek z namiotem zrobil sie ciezszy.. no zobaczymy moze zostawimy ta stara podloge na wieczystej wycieczce tutaj..



Laguna Verde

z Coromote nastepnego dnia ruszylismy w kierunku laguny Verde ktora dla mnie osobiscie jest urzeczywistnieniem wyobrazenia o jeziorze ,,Niespodzianka''.
I choc 3 km na drogowskazie wydaje sie byc drobnym nagieciem prawdy i choc wieczorem robi sie zimno to i tak mi sie tam podobalo.
Byl tez z nami pies ktory jak zwykle przy takich okazjach spal z nami w namiocie i jadl nasze jedzenie (i jadl chyba najwiecej).. No ale taki byl mily.. ze coz bylo robic
O nastepnym dniu w deszczu pisala juz Lu wiec ja nie bede .. bo wiele sie nie wydarzylo
poza tym ze arepy zestarzaly sie o jeden dzien..




Glaciar pod Pico Humbolt
Nastepnego dnia poszlismy na wycieczke do Lodowca pod pico Humboltem a popoludniu a wlasciwie wieczoro-noca zeszlismy w dol do laguny Coromote (dzieki temu nastepnego dnia bylo troche blizej)

Teraz chyba nadszedl moment dodania kilku zdjec ktore nie zmiescily sie powyzej..




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza